Środy z Foto Humanum

Plenery, wystawy, doroczne konkursy nie wyczerpują, rzecz jasna, całości działań Foto Humanum. Chętnie też dzielimy się naszą fotograficzną wiedzą i doświadczeniem. Służą temu nasze cykliczne otwarte środowe spotkania, na które przyjść może każdy zainteresowany fotografią. Postaramy się odpowiedzieć na każde pytanie początkującego a nawet zaawansowanego fotoamatora. … Read more

16 otwarty plener fotograficzny Beskid Żywiecki 2018

Jeszcze zima, a dzień już o ponad dwie godziny dłuższy niż w połowie stycznia. Jeszcze zima, a już po szkolnych feriach i w górach cicho oraz spokojnie. Jeszcze zima a już słońca śmielej przygrzewa. Tak będzie na przełomie lutego i marca, kiedy to zaplanowaliśmy plener Foto Humanum. To już szesnasty plener FH i pierwszy (!) zimowy.
Wspomniane góry to dokładnie Beskid Żywiecki z kwaterą w Węgierskiej Górce a przełom miesięcy to termin od 28 lutego do 4 marca, czyli, tradycyjnie, od środy do niedzieli. A sam plener? Kto już wyjeżdżał to wie, kto jeszcze nie był – przekona się, że warto.
O fotograficznych walorach polskich Beskidów przekonywać nie trzeba – robi to skutecznie choćby zdjęcie autorstwa Michała Ludwiczaka na naszym plakacie. A z Węgierskiej Górki niedaleko do wielu godnych uwagi i sfotografowania obiektów, w tym, rzecz jasna, do żywieckiego browaru, który zapewne uda nam się odwiedzić… Nic, tylko się zgłaszać i jechać. A z decyzją trzeba się pospieszyć – zapisujemy się tylko do 25 stycznia (wynika to z terminu wpłaty zaliczki). Kto pierwszy ten lepszy (ilość miejsc ograniczona). Zapisy i wszelkie szczegóły – do mnie, pod nr telefonu 602 660 602 lub mail: info@fotohumanum.org.pl

Zapraszamy.

Opis pleneru

 

Poplenerowa wystawa „Pojezierze Drawskie”

10 stycznia 2018 roku podsumowaliśmy ostatecznie XV plener Foto Humanum, który, tym razem, był jesienną wyprawą na Pojezierze Drawskie. Podsumowaliśmy, oczywiście, poplenerową/pokonkursową wystawą „Pojezierze Drawskie 2017” w Galerii Przędza. Tematem zdjęć była, oczywiście, jesień, nie obyło się też bez serii zdjęć zrobionych podczas wizyty w gospodarstwie „Agroturystyka Ul”, gdzie na dwóch tysiącach hektarów łąk żyje największe w Europie (ok. 400 szt.) stado koni utrzymywane w dzikim stanie.

Oprócz pięknych zdjęć na ścianach kawiarni Przędza, najważniejsze było, rzecz jasna, poznanie werdyktu konkursowego jury. Nie zawiedli tu nasi przyjaciele z Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego. Szefem jurorów był Sławomir Grzanek – prezes ŁTF – zdjęcia oceniali z nim Witold Krymarys, Mariusz Nowicki i Robert Tarczyński. Zakwalifikowali oni na wystawę 29 zdjęć, spośród nich wytypowali trzy nagrody oraz trzy wyróżnienia.

I nagrodę przyznano Janowi Brdejowi za zdjęcie „Jesienny wiatr”

II nagrodą uhonorowano Wiktora Sawiuka za zdjęcie „Chwila słońca”

III nagrodę zdobyła Magda Janas za zdjęcie „Jesień puka do okna”.

Wyróżnienia (równorzędne) zdobyli: Katarzyna Turkowska (zdjęcie „Piękne i smutne”), Marek Popiela („Co dziś robiłeś?”) oraz, debiutant jako uczestnik pleneru i konkursu, Jacek Bzdurski („Dwa punkty widzenia”).

To już trzecia wystawa pokonkursowa, na której goście wernisażu przyznali nagrody publiczności – ta forma vox populi bardzo się najwyraźniej spodobała. Wyniki szybkiego głosowania wskazały na dwie równorzędne nagrody. Tak więc, pupilami publiczności zostały zdjęcia: „Straszny śpioch” Ewy Kacperek oraz „Jesień puka do okna” Magdy Janas. Gratulujemy! Wystawa w kawiarni Przędza (Piotrkowska 107) wisieć będzie przez kilka najbliższych tygodni, tak że kto nie dotarł na wernisaż prace może obejrzeć.

Dziękujemy jurorom, gratulujemy laureatom. I… do zobaczenia na następnym plenerze.

Nagrodzone i wyróżnione prace w Konkursie Poplenerowym „Pojezierze Drawskie”.

 

Pozostałe prace biorące udział w wystawie.

Podsumowanie Drawskiego pleneru – Wernisaż wystawy

Po pierwszej w roku warsztatowej środzie w Rondzie (kto nie był niech żałuje) czeka nas kolejna, jeszcze bardziej niezwykła. Za niecały tydzień, w środę 10 stycznia, nastąpi wielki finał jesiennego pleneru na Pojezierzu Drawskim – wernisaż pokonkursowej wystawy. Dowiemy się, czyje zdjęcia z pleneru spotkały się z uznaniem konkursowego jury, pogratulujemy laureatom i, przede wszystkim, obejrzymy komplet wybranych na wystawę zdjęć. Emocji i estetycznych wrażeń nie zabraknie. Wszytko, rzecz jasna, w kawiarni Przędza (Piotrkowska 107), o godz. 18.30. Zapraszamy!

Niedokończona opowieść – Wernisaż wystawy

Zapraszamy na długo oczekiwaną wystawę autorstwa Mariusza Nowickiego. Wystawę niecodzienną, która fotografią opowiada historię prawdziwą. Historię człowieka, którego już nie ma … NIEDOKOŃCZONA OPOWIEŚĆ, bo taki nosi tytuł – otworzymy 15 listopada o godz. 18.30 w galerii przędza, piotrkowska 107

Mariusz Nowicki – łodzianin urodzony w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Z zawodu i z zamiłowania fotograf. Od 2000 r. członek ŁTF. Wielokrotnie nagradzany w konkursach fotograficznych w kraju i za granicą. Przeszedł kilka znaczących okresów w swojej fotograficznej drodze. Jednym z etapów przeobrażeń w twórczości artysty była wystawa „Pajęczyna czasu”.
Jego pasją są wędrówki po zaułkach miasta, w którym się urodził, wychował i mieszka. Efektem tych eskapad są liczne wystawy autorskie poświęcone Łodzi. Kolejną pasją Mariusza są góry, a przede wszystkim Bieszczady, które są uwidocznione na fotografiach autora, są to kolejne opowieści – „Bieszczadzki worek – tam, gdzie kończy się droga” listopad 2001 r. oraz „Czesiek z krainy latających siekier” październik 2005 r. ,,Niedokończona opowieść” jest kontynuacją wędrówek po Bieszczadach. Jest to krótka historia o człowieku, który porzucił życie w mieście i podążył w krainę, którą pokochał. Projekt zakończył się na zdjęciach próbnych. Grześ zmarł w dziwnych okolicznościach…

Jedną z najciekawszych przygód w życiu ludzkim jest rozmowa z drugim człowiekiem. Zdarzają się nieoczekiwane, krótkie spotkania, po których zostają emocje, refleksje, trwały ślad na długo w pamięci. Takie było moje spotkanie z Grzegorzem… Bieszczady kilkanaście lat temu, koleżeńska wyprawa do magicznej krainy i długa droga przez góry niełatwymi ścieżkami miejscowych „jagodziarzy”. Prowadził nas niebanalny przewodnik, smolarz- węglarz, który znał tam wszystkie szlaki. Grzegorz żył i pracował w tej wymagającej, twardej codzienności z poczuciem symbiozy z nią. Czuło się w nim siłę, pewność tego co robi, a jednocześnie wrażliwość, która kryła się za trochę oschłym sposobem bycia i szorstką twarzą. Miał wykształcenie, znał wygodę i przyjemności „miastowego życia”, ale nie było w nim tęsknoty za tym. W tym, co mówił, było silne poczucie godności, wyjątkowości i etos smolarskiej pracy, w sumie przecież tak elitarnej, bo jak powiedział: „jest nas tylko stu…”. (Basia).

 
Zapraszamy